„Ja nie umiem pisać." Słyszymy to bardzo często. I za każdym razem chcemy odpowiedzieć to samo: nieprawda. Umiesz pisać — bo umiesz opowiadać. A to jest jedno i to samo.

Pomyśl o tym. Gdy siedzisz z sąsiadką przy kawie i mówisz: „Wiesz, przypomniało mi się, jak za młodu jeździliśmy na grzyby do lasu za Kielnarową, zawsze rano, jeszcze przed szóstą, i tata budził nas, a my nie chcieliśmy wstawać, ale potem w lesie było tak pięknie, że zapominaliśmy o wszystkim" — to jest historia. Pełnokrwista, żywa, piękna historia. I wystarczy ją zapisać dokładnie tak, jak ją opowiedziałeś. Tak po prostu.

Nikt tu nie oczekuje literatury. Nikt nie będzie sprawdzał przecinków ani szukał metafor. Tu chodzi o Twój głos — taki, jaki jest. Z Twoimi słowami, Twoim stylem, Twoim sposobem mówienia. Bo to właśnie ten głos jest bezcenny.

Najpiękniejsze historie nie są te napisane najładniej. Są te napisane najszczerzej.

Pisz tak, jak mówisz

Oto cała tajemnica: pisz tak, jakbyś opowiadał komuś przy stole. Nie myśl o gramatyce, nie szukaj ładnych określeń. Po prostu opowiedz, co chcesz opowiedzieć. Jeśli w Twojej opowieści pojawiają się słowa gwarowe — zostawiaj je, bo to jest Twoja mowa i to jest skarb. Jeśli zdanie wychodzi długie i pokrętne — niech takie będzie, bo tak mówisz i tak myślisz.

Wiesz, co jest najciekawsze w czytaniu cudzych wspomnień? Nie idealne zdania. Nie literacki szlif. Najciekawsze są te momenty, gdy czujesz, że za słowami stoi prawdziwy człowiek. Gdy słyszysz jego głos. Gdy widzisz, jak się uśmiecha, opowiadając o pierwszym tańcu na zabawie. Gdy czujesz, jak mu się łamie głos przy wspomnieniu o matce. To jest piękno — nie styl.

Błędy nie mają znaczenia

Jeśli zrobisz błąd ortograficzny — nic się nie stanie. Jeśli zapomnisz daty — nic się nie stanie. Jeśli pomylisz kolejność wydarzeń — to też jest w porządku. Piszesz wspomnienia, nie podręcznik historii. Twoi wnukowie nie będą czytać Twojej opowieści z czerwonym długopisem w ręku. Będą ją czytać z sercem w gardle, bo to historia ich dziadka, ich babci — jedyna taka na świecie.

Poza tym — tu jest jeszcze jeden sekret — pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. Ale gdy je napiszesz, drugie przychodzi łatwiej. A trzecie jeszcze łatwiej. I nagle okazuje się, że piszesz już piąty akapit, a wspomnienia płyną same, jedno za drugim. Bo one tam są. Czekają. Wystarczyło otworzyć drzwi.

Spróbuj teraz

Dokończ jedno z tych zdań — tak, jak przychodzi Ci do głowy, bez zastanawiania się: „Pamiętam, jak mama zawsze…" albo „Kiedy byłem dzieckiem, najbardziej lubiłem…" albo „Nigdy nie zapomnę dnia, w którym…". Zapisz, co Ci wyszło. To jest Twoja historia. I jest piękna — dokładnie taka, jaka jest.

W Prawdziwej Historii nie szukamy pisarzy. Szukamy ludzi, którzy mają coś do opowiedzenia. A Ty masz — więcej, niż myślisz.